Projektanci przeszli samych siebie. Najmodniejszym fasonem sezonu jesień/zima 2010 jest A, dlatego musieli się bardzo wysilać, by ich projekty były niepowtarzalne. Bo cóż można wymyślić z kawałkiem materiału nakładanego na plecy? Już oni wiedzą co.
Po pierwsze tradycyjny „materiał” poszedł w odstawkę. Peleryny wykonywane są z różnorakiej skóry i dzianin, a nawet futer. Największe pole do popisu mają przy zapięciach i dodatkach. Wykorzystują złoto, tworzywa sztuczne i organiczne. Furorę robią też kamienie. Eksperymentują z różnymi kształtami: od sznurków poprzez figury geometryczne do motywów kwiatowych i zwierzęcych. Ozdabiają paskami, zamkami i guzikami.
Peleryna nie jest tylko dodatkiem do sukien wieczorowych czy niezbędnikiem sprzedawców obwarzanków. Jesienią może stać się bardzo praktycznym ciuchem. Oprócz ciepła, które nam zapewnia, chroni też przed deszczem i mroźnym wiatrem. I przede wszystkim wygląda stylowo. Pamiętajmy jednak, żeby nie przesadzić. Gdy połączymy ją z (jakże modnymi w tym sezonie) kolorowymi gumiakami będzie wyglądać śmiesznie. A w indiańskich klimatach (bardziej popularne w wersji poncho) zdecydowanie niemodnie. Nie zapomnijmy również o kolorze, który rządzi na wybiegach: camelowym beżu.
Chrystyna Tkaczenko